Polska REFLEKSJE
Nie jesteś zalogowany.
tezy:
1.wysoko rozwniete kraje UE oraz US ksztalca specjalistow w danym kierunku polski model nauczania ksztalci ludzi w we wszytskich kierunkach a zatem w polsce mamy ludzi ktorzy znaja sie "na wszytskim" i niemamy nic podczas gdy wspomniane wyzej kraje maja wielu specjalistow w roznych dziedzinach dzieki czemu rozwijaja sie szybiciej
2. uczen/student ksztalcacy sie w polsce zmuszeny jest do zapamietywania mnostwa regolek oraz przyswajania duzej liczby inforamcji z ktorych zazwyczaj ok 70% po egzaminie znika tymczasem w krajach np. skandynawskich nacisk polozony jest przedewszytskim na wyrobieniu w czlowieku zdolnosci do ciaglego rozwoju, umiejetnosci zdobywaia wiedzy oraz praktycznego jej wykorzystania - wiedza czynna a nie jak w polsce bierna
-------------------------------------------------------------------
ostatnio bylem swiadkiem burzliwej rozmowy na ten temat wiec jestem ciekaw waszej opini ![]()
Offline
Dzięki wysoko rozwiniętemu modelu kształcenia w USA pani Houston przyjechała do POlski w sierpniu w futrze, rozpytując warszawiaków o możliwość spotkania białego niedźwiedzia polarnego.
Czasem lepiej jest nauczyć się więcej niż specjalistycznej arytmetyki, na debila się nie wychodzi. Większość może uchodzi z człowieka, ale część informacji zostaje i jest to jakiś kapitał w obcowaniu z ludźmi
Offline
Miałam okazje zorientować się jak wygląda kształcenie w Stanach i stwierdziłam, że cieszę się , że mieszkam w Polsce i moje dzieci chodzą do polskich szkół. Tak jest to wykształcenie ogólne, myślę o uczelniach technicznych ale nasi absolwenci są lepiej przygotowani do startu w dorosłe życie, są bardziej uniwersalni i szybciej dostosowują do nowych wymagań. Nie twierdzą, ze nasz system jest idealny, ale wydaje mi się, że obecne zmiany,np skrócenie nauki w LO, nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Offline
myślę że obecny system szkolnictwa, licealnego jak i uniwesyteckiego prowadzi do kształcenia debilów. nie ma mozliwości rozwijać swoich własnych zainteresowań i kierunku w którym czujemy sie dobrzy, a zmusza się nas do kucia jakiś bezsensownych rzeczy...poza tym nasze uniwersytety to nie studia a kolejne klasy liceum...
nie mówię że wszystko jest źle, ale uważam że zachodni model może wprowadzić do naszego wiele innowacji
Offline
Wszystko zależy od tego jak się przyswaja te wiadomości do egzaminu. Jesli się ściąga, lub wkuwa na pamięć bez zrozumienia na dwa dni przed egzaminem to sie nie dziwię, że potem z tego taki delikwent nic nie zapamięta. Ja uczyłam się zawsze sysytematycznie i z zaangażowaniem takiego narządu jak mózg w więcej czynności jak bierne zapamiętywanie i dziś moge spokojnie z głowy napisać komuś np. mature z biologii ![]()
Offline
Rumianek napisał:
Wszystko zależy od tego jak się przyswaja te wiadomości do egzaminu. Jesli się ściąga, lub wkuwa na pamięć bez zrozumienia na dwa dni przed egzaminem to sie nie dziwię, że potem z tego taki delikwent nic nie zapamięta. Ja uczyłam się zawsze sysytematycznie i z zaangażowaniem takiego narządu jak mózg w więcej czynności jak bierne zapamiętywanie i dziś moge spokojnie z głowy napisać komuś np. mature z biologii
Na pewno masz rację, ze wiedza przyswajana systematycznie zostaje w głowie, to zaś dwa dni przed egzaminem to tylko ZZZ, czyli bez sensu.
Nie mówię już o tym co mnie przeraża, jak słyszę, że prace magisterskie są pisane za pieniądze. Co to za mgr ??
Jeszcze parę lat temu było to nie do pomyślenia. Co się dzieję ?
Offline
FANKA ale dlaczego Cie to przeraża - ja mając opcję praca czy studia, wolałem wybrać pracę zawodową i ze 100 razy się zastanawiałem czy nie zlecić komus napisania pracy.
A pracując zawodowo nie miałem czasu na pisanie pracy, a żeby studiować i się utrzymać praca zawodowa była konieczna.
Nie widze w tym nic zdrożnego - niech kazdy robi to co umie najlepiej.
Poza tym teraz każdy pracodawca wymaga od kończącego studia, co najmniej 2 fakultetów, bdb znajmości min 2 języków i 5 lat doświadczenia zawodowego, a jak nie masz tego to pozostają znajomości albo płaca za prowizje albo roznoszenie gazet - jak to robi część moich znajomych z studiach doktoranckich.
Offline
Mariusz napisał:
Poza tym teraz każdy pracodawca wymaga od kończącego studia, co najmniej 2 fakultetów, bdb znajmości min 2 języków i 5 lat doświadczenia zawodowego
I zapomniałeś dodać, że musisz się mieścić w wieku 23-27 lat... Co podczas szukania pracy mnie dobiło.
Offline
... co nie zmienia faktu, że kupowanie prac magisterskich jest niemoralne i na dodatek przestępstwo. Popatrzmy na to z drugiej strony: nie po to tyrałem kupę lat na uczelni i poświęciłem setki godzin na naukę, napisanie i obronę swoich prac, by patrzeć przez palce, jak jakiś niedouczony bolek z kasą funduje sobie papierek, na który wylałem hektolitry potu.
Offline
FideL napisał:
Dzięki wysoko rozwiniętemu modelu kształcenia w USA pani Houston przyjechała do POlski w sierpniu w futrze, rozpytując warszawiaków o możliwość spotkania białego niedźwiedzia polarnego.
Czasem lepiej jest nauczyć się więcej niż specjalistycznej arytmetyki, na debila się nie wychodzi. Większość może uchodzi z człowieka, ale część informacji zostaje i jest to jakiś kapitał w obcowaniu z ludźmi
Czy ja wiem. Cale zycie kułem rozne biologiczne, chemiczne i geograficzne formulki. I z tych bohaterskich lat mojej edukacji jedyne co zapamietalem to, ze Mount Everest ma 8848, pantofelek widac pod mikroskopem, a woda to "ha-dwa-o". ![]()
Offline
FANKA napisał:
Miałam okazje zorientować się jak wygląda kształcenie w Stanach i stwierdziłam, że cieszę się , że mieszkam w Polsce i moje dzieci chodzą do polskich szkół. Tak jest to wykształcenie ogólne, myślę o uczelniach technicznych ale nasi absolwenci są lepiej przygotowani do startu w dorosłe życie, są bardziej uniwersalni i szybciej dostosowują do nowych wymagań. Nie twierdzą, ze nasz system jest idealny, ale wydaje mi się, że obecne zmiany,np skrócenie nauki w LO, nie jest najlepszym rozwiązaniem.
Najwieksza BZDURA naszego systemu szkolnictwa jest przymusowa nauka do 18 roku zycia.
I potem obserwuje sie nakladanie koszy na glowy nauczycieli i tego typu zwyrodniale ekscesy.
Obowiazek nauczania do 12 roku zycia, a potem wara! Inaczej nie damy sobie rade z motlochem szkolnym, ktorego nie mozna usunac ze szkoly, bo jest OBOWIAZEK NAUCZANIA!!!
Offline
Drogi Neko chce powrotu do czasów, kiedy obowiązywały 4 klasy szkoły powszechnej. Tym oto sposobem za 20-30 lat powrócilibyśmy w Polsce do wtórnego analfabetyzmu, z którym tak walczyła i który pokonała PRL. Nie tędy droga. Równie dobrze można w ogóle nie wprowadzać obowiązku szkolnego, niech chodzi kto chce
Offline
FideL napisał:
Drogi Neko chce powrotu do czasów, kiedy obowiązywały 4 klasy szkoły powszechnej. Tym oto sposobem za 20-30 lat powrócilibyśmy w Polsce do wtórnego analfabetyzmu, z którym tak walczyła i który pokonała PRL. Nie tędy droga. Równie dobrze można w ogóle nie wprowadzać obowiązku szkolnego, niech chodzi kto chce
Ale po co uczyc tumana i gnoja, ktory:
- nie chce sie uczyc,
- ma wszystko gdzies,
- terroryzuje nauczycieli
- i tak dalej.
Wyrzucic go sie nie da, bo jest obowiazek nauczania, przeniesc go nie mozna. W takim wypadku wydaje sie, ze najlepiej bylyby faktycznie te 4 klasy podstawowki.
Offline
Z tego, co pamiętam, można usunąć ucznia ze szkoły. Na pewno można go wytrąbić z liceum czy technikum, bo u mnie wywalili kilku gości
Offline
RODZICE! RODZICE SA WINNI!!! Od tego trzeba zacząć. Kulturę i szacunek dla wiedzy wynosi się z domu.
Ostatnio edytowany przez Rumianek (2006-03-20 20:37:46)
Offline
Eeee tam, najlepiej zwalic na rodziców. W pewnym wieku dziecko więcej przebywa za domem niż w domu i to srodowisko go ksztaltuje, nie rodzice. Czasy sa beznadziejne i dlatego polowa nastolatków nadaje się do gazu
Offline
Beznadziejne są czasy, ale dlatego, że rodzice nie maja czasu na zajmowanie się dziećmi i to dlatego one wiekszość czasu spędzaja poza nim. A to powinna być podstawowa komórka społeczna - rodzina. I podstawowe zadanie rodziców. Utrzymanie powinno być czymś oczywistym dla rodziny, a nie czymś o co trzeba walczyć i w co wkłada sie cały swój życiowy wysiłek!
Offline
Wszystko to piękne Rumianku, ale to teoria. Sama jesteś za bożym płodzeniem dzieci, utrzymaj je potem i znajdź jeszcze mnóstwo czasu dla nich. W większości przypadków nie da się tego pogodzić. Rozglądnij się wokól - ludzie rzadko pracują po 8 godzin dziennie, często wychadzą rano i wracają zmęczeni wieczorem. Kontakt z dziećmi jest szczątkowy, często dzieciaki same się wychowują, a raczej wychowuje je szkoła i środowisko koleżeńskie. Jak była komuna i czasy były w miarę spokojne, to i dzieci były bardziej poukładane, teraz jest demokracja i karabin pneumatyczny możesz kupić w prawie każdym sklepie. Skutki nietrudno przewidzieć
Offline
FideL napisał:
Eeee tam, najlepiej zwalic na rodziców. W pewnym wieku dziecko więcej przebywa za domem niż w domu i to srodowisko go ksztaltuje, nie rodzice. Czasy sa beznadziejne i dlatego polowa nastolatków nadaje się do gazu
A czy rodzice zajmuja sie dziecmi? Zajmuja sie robieniem pieniedzy, cedujac cala odpowiedzialnosc na szkole. A szkola jest tylko uzupelnieniem. Wszelakie wartosci nabywa sie w domu rodzinnym. Szkola najwyzej je moze uksztaltowac, ale jak to ma zrobic, skoro 8 letni gnojek, ktory przychodzi do szkoly na dzien dobry kopie nauczyciela i rzuca w niego kamieniem?
Offline
Robienie pieniędzy? A czy bez pieniędzy jesteś w stanie przeżyć? To nieprawda, że rodzice "robią pieniądze" zamiast zająć się dziećmi. W większości rodzin rodzice harują, by im starczyło do pierwszego, a nie by pojechać latem na Bahama i zmieniać auta co pół roku. Czasy takie nadeszły, że za ciężką pracę większość dostaje psie pieniądze, a tu jeszcze dzieci trza wychowywać ![]()
Offline
No cóż pieniądze to pewnie nie wszystko ale wszystko bez pieniędzy to ... nic
W rodzinie oprócz kasy ważne powinny być: miłość, szacunek,zrozumienie, bezpieczeństwo i odpowiedzialność za członków rodziny, która wiadomo spada na rodziców. Jednak ludzie w pogoni za pieniędzmi (a czasami nie wiadomo za czym nawet) często o tym wszystkim zapominają. Zgadzam sie z Neko, wszystkie wartości i zachowania dziecko nabywa w domu rodzinnym a nie w szkole, czy na podwórku. Szkoła powinna przede wszystkim uczyć, bawić a na końcu wychowywać. W domu gdzie dziecku nie poświęca sie uwagi, gdzie maluch robi właściwie co chce i na wszystko ma przyzwolenie rodziców, którzy nie mają czasu dla niego, tylko myślą o sobie, po prostu wcześniej czy później dojdzie do tragedii i właściwie na naprawe i wychowanie będzie za późno. Znam takie rodziny i uwierzcie mi już 5 czy 6-letnie dzieci muszą chodzić do psychiatry na leczenie bo same nie potrafią sobie poradzić z okazywaniem swoich uczuć i jak to się mówi są cholernie niedobre. Po prostu wychowawcy w szkole czy w przedszkolu nie mogą dać sobie rady z takimi dziećmi, gdzie wiadomo nie mogą skupiać całej swojej uwagi na jednym dziecku. Hym, ale to chyba nie jest miłe, gdy w przedszkolu czy w szkole dowiadujemy sie całej prawdy o naszym dziecku, w takim przypadku można winnić chyba tylko samego siebie, a nie zrzucać wine na ciężkie czasy ![]()
Offline
Sama jesteś za bożym płodzeniem dzieci, utrzymaj je potem i znajdź jeszcze mnóstwo czasu dla nich. W większości przypadków nie da się tego pogodzić.
Tak się składa, że spróbuję i nigdzie nie jest powiedziane, że mi się nie uda. 100% moich znajomych twierdziło, że małżeństwo i dziecko nie pozwolą mi na skończenie studiów, a jest inaczej, nie bez mojego wysiłku oczywiście. Tylko, że ludzie są ostatnio strasznie rozleniwieni. Przychodza z parcy i są ZMĘCZENI. Nie wątpię, ale skoro czasy mamy takie jakie mamy... może niech właśnie tego odpoczynku bedzie mniej a nie mniej uwagi poświęconej dzieciom.
Ostatnio edytowany przez Rumianek (2006-03-22 09:47:22)
Offline
Ludzie to sa naprawdę bez sumienia. Nie dosc, że pracuje taki po 10-12 godzin na dobę, to po dowleczeniu się do domu smie marzyc o chwili wypoczynku. A do roboty, lenie jedne! Doba ma przecież 24 godziny, więc zostaje wam jeszcze drugie 12 godzin na wychowywanie dzieci. To, że po 5 latach takiego życia macie nerwicę, przekroczony cholesterol i wyglad o 20 lat starszy, to nieważne. Do roboty...
Komuno wróc!!!
Offline
Są sposoby na pracę 24h na dobę bez nerwicy ![]()
Odnaleźć w takiej "pracy" radość swojego życia.
Offline
Znam takie panie, ktore pracuja 24h na dobe i kochaja swoja prace. Można je spotkac zwykle na Placu Biskupim w Krakowie
Offline