Polska REFLEKSJE
Nie jesteś zalogowany.
ten moment pozbawił mnie nie jednej spokojnej, przespanej nocy...długo myślałem....
cytuje fragment...
Dodajże więc-nalegał szyderczo saint savin- że gdyby świat był skończony i otoczony nicością, skończony byłby również Bóg. Jego rolą jest bowiem, jak powiadasz przebywać w niebie i na ziemi, i w każdym miejscu, a nie mógłby przecież przebywać tam,gdzie jest tylko Nicość. Nicóśc nie jest miejscem.Aby więc powiększyć świat , musiałby powiększyć siebie, wyłaniajac się po raz pierwszy tam, gdzie Go nie było, co daje sprzeczność z Jego roszczeniem iż jest wieczny.....
piękne prawda...
Offline
Zupełnie bez sensu. Śiwat nie jest skończony. Bóg też nie. Nicość nie istnieje.
Offline
to nie jest bez sensu...to jest logiczne
Offline
Ale założenie z którego wychodzi autor jest błędne.
Offline
Autor tekstu: Alfred Bahr; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3066
Ale załóżmy na chwilę, że jest taka nicość, a w niej Bóg, i zobaczmy jakie niesie to konsekwencje. Bóg musi mieć co najmniej formę i rozmiar. Ponadto musi być jakimś rodzajem substancji, ażeby mógł odróżniać się od nicości. Bóg nie może być po prostu "czystą", bezpostaciową nicością. Ale pojęcie formy i rozmiaru również jest zależne od przestrzeni. Ale gdzie nie ma przestrzeni, to jest w niebycie, nic nie może mieć formy, rozmiaru i substancji. W niebycie nie ma możliwości na odróżnienie i rozpoznanie czegoś. W nicości nie ma także upływu czasu. Upływ czasu jest możliwy jedynie w przestrzeni, w obecności materii, która się porusza i podlega zmianom. W nicości nie ma nic co mogłoby się poruszać i podlegać zmianom. Dlatego w nicości nie ma zegarków. Tylko w przestrzeni możemy odmierzać czas, i tylko w przestrzeni coś może mieć formę, rozmiar a także substancję. Dlatego w nicości wszystko traci swoje wyróżniające cechy, także Bóg nie byłby w stanie odróżnić siebie od nicości, nie byłby w stanie wybrać momentu "X" dla stworzenia przestrzeni, czasu i materii, stopiłby się z nicością, stałby się identyczny z nicością i utraciłby swoje istnienie, ponieważ nicość jest niebytem. To dotyczy także naszego wyobrażenia Boga jako "natury duchowej", czymkolwiek miałoby to być. Aby Bóg mógł istnieć, "nicość" musiałaby być przestrzenią i czasem. Tylko w czasoprzestrzeni istnienie jest możliwe. Ale czasoprzestrzeń jest związana z materią. To oznacza, że Bóg mógłby istnieć jedynie we wszechświecie, umożliwiającym jego istnienie. Ale wówczas Bóg nie mógłby być Bogiem-Stwórcą, ale powstałby w następstwie "wielkiego wybuchu" wraz ze wszechświatem - jako przemijająca istota!
---
i zalozenie i logika nie jest wiec bledna
pozostaje jednak wiara
Braszka
Offline
właśnie wiara...
Offline
Nic nie trwa wiecznie.
Wszystko ma swój początek i koniec.
Co to jest 100 lat dla wszechświata ??
Ułamkiem sekundy :?:?
A nasze życie ??
To tylko jedna klatka na filmie....
Offline
Zadziwiają mnie ludzie którzy muszą wszystko rozumieć. I nie chodzi o to, czy wierzę, czy nie. Popostu potrafię zaakceptować, że jestem bytem niedoskonałym i pewne kwestie są poza moimi zdolnosciami poznania
Offline
Rumianek napisał:
Zupełnie bez sensu. Śiwat nie jest skończony. Bóg też nie. Nicość nie istnieje.
Skad wiesz?
Offline
Rumianek napisał:
Zadziwiają mnie ludzie którzy muszą wszystko rozumieć. I nie chodzi o to, czy wierzę, czy nie. Popostu potrafię zaakceptować, że jestem bytem niedoskonałym i pewne kwestie są poza moimi zdolnosciami poznania
"szukajcie a znajdziecie" Rumianku
Absolutowi nie spada korona z glowy gdy maluczcy szukaja
Offline
najgorsze jest poczucie nieskończonej niewiedzy i ciągłych pytań....
Offline
Zgadzam się. nawet trzeba tzn... powinno się zadawać pytania i szukać na nie odpowiedzi. Chodziło mi o to, że każdemu takiemu poszukiwaniu powinien moim zdaniem towarzyszyć pewien dystans... Trzeba zakładać, że może nigdy nie poznam prawdy, że nikt jej nigdy nie pozna.
Neko skąd wiem? Nie wiem. Ale własnie o to mi chodziło. Ani on, ani ja nie mamy tej pewnosci. To jest czyste teoretyzowanie.
Offline
Rumianek napisał:
Zadziwiają mnie ludzie którzy muszą wszystko rozumieć. I nie chodzi o to, czy wierzę, czy nie. Popostu potrafię zaakceptować, że jestem bytem niedoskonałym i pewne kwestie są poza moimi zdolnosciami poznania
Taka jest moja natura że musze wszystko wiedzieć:mrgreen:. Czy wyciągam z swojego życia prawdziwe czy fałszywe wnioski to się okaże po mojej śmierci. Chodź jestem Ateistą racjonalnym to wcale nie prawdą jest że nie moge przyjąć założenia że bóg istnieje. Według mnie jeśli już istnieje to jest on ponad wszyskim i nie jest żadnym bogiem jaki występuje czy występował czy będzie występował pod postacią danej religii. Jest to tylko wysoka istota która jest odpowiedzialna ża równowage wszechświata i dla niej każda żywa materia lub martwa jest tak samo ważna czyli jest obojętna jednym słowem. Taką wyższą istotą jaką znam jest naprzykład
Natura:mrgreen: i jak do tej pory tylko jeszcze jej wierze chodź niestety nie wiem czy to jest bóg.
Pozdrawiam
Offline
rozum nie pozwola mi na przyjęcie pewnych spraw....głowa to droga do prawdziwego życia
Offline
Natura to atomy... a raczej jeszcze mniejsze cząstki materii i energii, które podlegają pewnym prawom fizycznym. Te cząski elementarne i te prawa, to własnie Natura. Tylko, że Ktos musiał te prawa wymysleć i je nadać jako obowiązujące. Jeszcze co do cząstek można się upierać, że powstały z "niczego", ale prawa? Prawa ktos musiał nadać. Nie przekonuje mnie twierdzenie, że cos istniało zawsze. Wierzę, że obszar emocji, uczuć i przeżyć duchowych (charakterystyczny dla człowieka) jest jakby wziernikiem do rzeczywistosci w której zawieszony jest nasz swiat (który teraz uznajemy za rzeczywisty jest on jednak rodzejem swoistego "wyobrażenia") W tej duchowej rzeczywistosci nie ma czasu, ani przestrzeni. Nie można więc okreslic początku czegos. Zatem nasze pytania o pączątek swiata może w ogóle nie mają sensu.
Offline
Są tacy co rozbierają
Offline
Dodajże więc-nalegał szyderczo saint savin- że gdyby świat był skończony i otoczony nicością, skończony byłby również Bóg. Jego rolą jest bowiem, jak powiadasz przebywać w niebie i na ziemi, i w każdym miejscu, a nie mógłby przecież przebywać tam,gdzie jest tylko Nicość. Nicóśc nie jest miejscem.Aby więc powiększyć świat , musiałby powiększyć siebie, wyłaniajac się po raz pierwszy tam, gdzie Go nie było, co daje sprzeczność z Jego roszczeniem iż jest wieczny.....
Wow a co za problem żeby świat materialny był skończony, a Bóg nie ??
Offline