1

Temat: felieton o motocyklach

                    Moda na jednoślady...

Rozwiane włosy,czujesz pęd powietrza w nozdrzach i ten charakterystyczny warkot silnika....
Tak możesz poczuć się tylko na motocyklu i nawet twój ulubiony fiacik stojący teraz w garażu Takich wrażen ci Nie zapewni.Od lat ludzie przekonuja się do tej wolności i emocji.Uświadamiają sobie jak wygodne jest korzystanie z tych małych i zwinnych pojazdów, którymi można dojechać niemalże wszedzie omijając w korkach rozwścieczonych i spoconych kierowców samochodów.
Moda na motocykle i skutery zaczyna zwiekszac swoje imperium także w naszym kraju.
Niczym sieć internetowa która teraz znalazła swoich odbiorców nawet na dalekich kołach podbiegunowych.Dziś nie możemy wyobraźic sobie życia bez sprawdzenia naszej poczty elektronicznej, czy poklikania na chacie ze znajomymi lub po prostu nie sprawdzienia co się dzieje na świecie.
Czy zauważyliście żeby któryś amerykański małolat szedł do szkoły na piechote?Lub żeby podwozili go do budy staruszkowie jakimś obdrapanym rzęchem?Odpowiedź brzmi NIE!Nastolatki jezdzą własnymi pojazdami(najcześciej szybkimi, sportowymi samochodami którymi mogą szpanować przed płcią przeciwną)Jstem wiec pewna, że polski natolatek widzac swoich rówiesników będzie chciał ich nasladowac.Co wiec zażyczy sobie pod choinkę lub na urodziny jeśli nie własny motor?Jego stan może pogorszyc już tylko zobaczenie wymarzonego cacuszka w witrynie salonu z motocyklami.Piekny lśniący lakier, chromowane rury wydechowe i manetki które aż proszą się by nimi pokręcić.I wtedy serce staje mu w gardle a oddech staje się szybki niczym po lekcji w-fu
Wtedy już nawet ta wielka kartka z cena kilku tysięcy umieszczona na siedzeniu (co dla portfela przeciętnego nastolatka jest sumą chorendalną)nie odwiedzie go od postanowienia o kupnie.

Być może pewnego zimnego i ponurego dnia kiedy nie będzie miał siły na nic, zmeczony po kilkugodzinnej charówce w pracy przyjdzie do domu, walnie się na łózko i właczy telewizor zobaczy w nim film typu:”Easy rider”, który przesiakniety jest do cna warkoczącymi Harleyami.Jego zierenice powiekszą się a oddech staje się podobny do tego jaki miewa gdy przejeżdża obok znjomej witryny z jego marzeniem.Do tego poteżny brodacz(główny aktor) od stóp do głow wbity w skórzana odzież wygłosi z mina triumfu znaną wszystkim entuzjastom motocyki kwestię.”Life to ride ,Ride to life”(„Życ żeby jeździć,Jeździć żeby życ”).I nagle wszystko znów stanie się możliwe.Ponownie odlatuje w kraine marzeń w ktorej mknie na swoim chromowanym rumaku przez jakies rozgrzane od słońca szosy.I już znowu staje się nie istotny fakt ze jutro idzie do pracy gdzie dyrektorem jest najgorszy facet lub kobieta na świecie.Teraz to już tylko kwestia czasu za ile miesięcy pójdzie do tego pachnącego benzyną sklepu i poprosi pojazd spod ściany.Powstaje kolejne pytanie ile osób zarazi tą pasją?

A w telewizji i internecie wciąż będzie pełno warczących potworów, niestrudzenie pzremieżających drogi i błyszczacych choromowanymi gadżetami tak żeby przykóc własnie Twoja uwage.Jeśli wiec myślisz, że to nie dla Ciebie i ze nie dasz się pokusić jestes w wielkim błędzie.Kto wie czy jutro na twojej drodze nie stanie ktoś lub coś co będzie przyczyną powstania Twojej wielkiej życiowej pasji?...                   

Thumbs up Thumbs down

2

Odp: felieton o motocyklach

                    Wiesz, rzeczywiście w Polsce są drogie np. skuterki. Właściwie za tyle, ile trzeba wydać na skuter - można kupić samochód. Jeżeli ktoś ma więc do wyboru jedno albo drugie - wybiera samochód. Myślę, ze cena jest dużą przeszkodą dla ludzi. Przeciez w innych krajach skuter +rower. szkoda, ze w Polasce tak nie moze być. Wtedy zniknęłoby wiele samochodów z ulic i parkingów i zrobiło się dużo więcej miejca. Skuter czy motocykl przecież zmieści się wszędzie.  smile Poza tym w miejsce jednego samochodu można postawić 4 - 4 jednośladów.                   

Thumbs up Thumbs down

3

Odp: felieton o motocyklach

                    Z roku na rok przybywa właściecieli potężnych motocykli i organizowanych dla nich omprez. Spory hałas, jaki powodują przejeżdżajace ciężkie maszyny, na przypadkowych obserwatorach robi przeważnie negatywne wrażenie. Każdy kto widzi podjeżdzające z duzym hałasem motory i zasiadających na nich facetów w czarnych skórach przypomina zaraz sobie okryte złą sławą gangi motocyklowe z kiczowatych filmów.
Pierwszy klub motocyklowy nosił nazwę "Błękitne anioły" i założony został przez amerykańskich lotników,biorącyhc udział w I wojnie światowej. Po powrocie z frontu chcieli zachować swoją odrębność, malowali więc harleye na niebiesko. Po drugiej wojnie światowej zaczęły powstawać prawdziwe gangi, zakładali je żołnierze, nie mogący sie pogodzić z powojenną rzeczywistoscią. Dla nich jedynym lekarstwem było odpalenie motocykla i pęd przed siebie, pozwalający zostawić za soba koszmarne wspomnienia. Zakłady Harleya skoncentrowane były przez całą wojne na produkcji dla potrzeb wojska, posiadały ogromne nadwyżki. Model WL45 mozna było kupić wtedy za jedyne 25 dolarów!!! Np. do zlikwidowania gandu Hells Angeles tzreba było użyc armii. Te skrajne przypadki odcisnęły swoje piętno na wizerunku motocyklisty. Potem "Easy Rider" stał się wzorem dla nowego pokolenia motocyklistów. Z jednej strony wolnośc w rytmie postukiwania harleya, a z drugiej nietolerancyjne społeczeństwo. Na całym świecie organizowane są kluby zrzeszające motocyklistów. Większośc jednak chcąc zachować swoją niezależność , nie jest nigdzie zrzeszona. Spotykają sie w swoich ulubionych pubach i zimą przy piwie wspominają wydarzenia ubiegłego sezonu.
Kiedyś w Polsce nie było wielu motocykli. Produkowane w latach 50-tych junaki, radzieckie m-72, dniepry i urale pod koniec lat 70-tych i póżniej przeżywały swój renesans. Pieczołowicie przygotowywane przez całą zimę, wyjezdzały wiosną. Nie każdy mógł sobie pozwolić na luksus posiadania motocykla. Import zachodniego sprzętu był skutecznie ograniczany przez ówczesne władze. Żeby miec motocykl, trzeba było go sobie złożyć niemal od podstaw. Powstawały kluby, lecz miały trudności z rejestracją i albo istaniały nielegalnie albo pod jakąś smieszną nazwą. Jedenym miejscem gdzie zjeżdzali sie motocykliści było Mrągowo i słynny Picnic Country. Po 1989roku rynek motocyklowy bardzo się rozwinął. Mozna teraz kupić każdy model, a imprez jest coniemiara. Otwarte niedawno granice kuszą wyjazdami na europejskie drogi. Porozumieniu nie przeszkadza zróżnicowanie językowe. Łączy ich bowiem jedna pasja.

http://www.shrek.pl/zelazo/vfr1.jpg ....prawda ze cudowny....

zrodlo net                   

4

Odp: felieton o motocyklach

                   

Czarnulka napisał/a:

Spory hałas, jaki powodują przejeżdżajace ciężkie maszyny, na przypadkowych obserwatorach robi przeważnie negatywne wrażenie.


To chyba jakies czołgi robią wielki chałas.
Własciciele motocykli które maja wciagnięte srodki z rór wydechowych dostają wielke(nawet500zł) mandaty za ich brak.Sa to przewarznie gówniarze którzy jeżdżą na scigaczach (bez prawajazdy)i chca sie popisac przed kolegami.Ale rzadko kiedy mozna teraz spotkac taki motor bo bez srodków w tłumiku nie przechodza przeglądu.Wiekszy hałas robia i jest to bardzo czeste, "ztjuningowane"hihhahahahaheheheheeh  samochody: stare golfy,cinqecent`a czy kadety.                   

Thumbs up Thumbs down