26

Odp: Problem rodzinny

                    idiom wrote:

... na własne utrzymanie. Postawa z gatunku "chciałbym, żeby mi rodzice
dawali żryć i dach nad głową, bo jestem dzieckiem, ale nie wtrącali się
ani na krok, bo jestem dorosły/a" jest, łagodnie mówiąc, nie w porządku.
Dom rodzinny to nie hotel, trudno wymagać od rodziców, żeby patrzyli bez
słowa, jak dziecko pakuje się (ich zdaniem) w kłopoty.

Ale skąd wiesz, że to właśnie zachodzi w przypadku Tomka ?

Znam co najmniej kilka osób, które mieszkając z rodzicami mają takie same
obowiązki jak "dorośli" członkowie rodziny i jedną, która wkłada więcej do
domowego budżetu niż rodzice (bo ma więcej i nie wyprowadza się tylko
dlatego, że nie stać jej na utrzymanie dwóch domów).


"Ktos powie, ze moge sie wyprowadzic i olac rodzine, tyle ze tam gdzie
ona mieszka mam male szanse znalezienia pracy. Czekam na to, az skonczy
studia (to juz w tym roku) i wtedy gdzies pojedziemy, jak tylko uda nam
sie dotrwac w tym zwiazku do tej pory."
"Robie dokladie tak jak mowisz, ale nie uzywam argumentu "bo sie
wyprowadze", bo chwilowo nie ma takiej potrzeby."

Coś jeszcze?

(Przy okazji podkreślam, że 'pakuje się w kłopoty' _ich zdaniem_. Sama
jestem ateistką i wiem, że od tego się nie umiera. Przynajmniej mam
nadzieję, że nie w XXI wieku, jakiś tysiąc lat temu umieranie z tego
powodu było dość powszechne. ;])

Czy również w tym wypadku "dziecko" ma godzić się na sterowanie przez
rodziców? Czy może uznać, że skoro ma się takie same obowiązki to i prawa
przysługiwałyby takie same? Nie wyobrażam sobie, żebym miała wpływac na to,
z kim spotyka się któreś z moich rodziców...


Ale są ludzie, którzy nie tylko sobie to wyobrażają, ale nawet
wprowadzają w życie, i rodzice Tomka najwyraźniej do takich należą. Nie
sądzę, żeby dowiedział się o tym 'wczoraj', toteż nie bardzo rozumiem,
po co im w ogóle powiedział o tym, że sobie ateistkę znalazł. Skoro ona
mieszka w innym mieście, wspólne układanie sobie życia planują
najwcześniej za rok, kiedy ona skończy studia -- mógł sobie darować ten
temat. A biorąc pod uwagę tekst: "jak tylko uda nam sie dotrwac w tym
zwiazku do tej pory", wskazujący, że to układanie życia nie jest jeszcze
na 100% pewne, tym bardziej powinien był to pominąć. A skoro już
powiedział i zobaczył, jaki odniosło to skutek, to teraz musi wybrać:
albo wygodne życie u rodziny, albo niepewna przyszłość z dziewczyną.

Aha, nie teoretyzuję -- jak uznałam, że jestem już dosć dorosła, żeby
rodzice nie musieli mi mówić, co mam robić, to się wyniosłam. Było mniej
wygodnie, ale swobodniej. W życiu tak już jest -- coś za coś.


--dusz.                   

27

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik "duszołap" <ginger@isp.wytnij.pl> napisał w wiadomości
news:2DA8AA784D386E48A4090BA3B1647E1002A77961@jplwant003.jasien.net...

"Ktos powie, ze moge sie wyprowadzic i olac rodzine, tyle ze tam gdzie ona
mieszka mam male szanse znalezienia pracy. Czekam na to, az skonczy studia
(to juz w tym roku) i wtedy gdzies pojedziemy, jak tylko uda nam sie
dotrwac w tym zwiazku do tej pory."
"Robie dokladie tak jak mowisz, ale nie uzywam argumentu "bo sie
wyprowadze", bo chwilowo nie ma takiej potrzeby."

Coś jeszcze?


I z powyższych cytatów wyciągnęłaś wniosek, że ma postawę roszczeniową i
chce, żeby mu "dawali żryć" ??



Aha, nie teoretyzuję -- jak uznałam, że jestem już dosć dorosła, żeby
rodzice nie musieli mi mówić, co mam robić, to się wyniosłam. Było mniej
wygodnie, ale swobodniej. W życiu tak już jest -- coś za coś.


Wiesz, ja też...
Ale moi rodzice też najchętniej próbowaliby wtykać mi się w moje sprawy...

Może nie w imię "wychowania w wierze" ale w imię pewnej rozpowszechnionej
zasady, że "dziecko zawsze zostaje dzieckiem" wink

Nawet nie mieszkając z rodzicami staje się wobec dylematu - mówić im prawdę
i mieć czyste sumienie czy mieć święty spokój.

Jak sama zauważyłaś - coś za coś.

Istnieją jeszcze na tym świecie frajerzy, którzy sumienie mają czyste nie
dlatego, że nie używane wink

pozdr

Monika                   

28

Odp: Problem rodzinny

                    Dnia Thu, 21 Apr 2005 20:29:03 +0200, TomaszB napisał(a):

We wrzesniu tamtego roku poznalem dziewczyne (...) Wszystko bylo spoko,
(...) Przedstawilem ja rodzinie i jakis czas pozniej zostalem stracony
z mojego szczesliwego lotu, rozowe szkielka zerwano mi sila.


Jeśli przez całe swoje ćwierć wieku życia pozwalałeś rodzinie
wybierać sobie szkiełka i jeździć po swoim ciotowatym grzbiecie
[ups! wymknęło mi się, sorry, hihihi], nie dziw się, że teraz
zrywają Ci je z nosa, bo _im_ się nie podobają.

Problemem okazalo sie


Problemem dla kogo? Dla Ciebie czy dla rodziny?
To naprawdę nie jest takie oczywiste, skoro już nie masz przed
oczami idylli.

ze Ona nie jest ochrzczona i tylko to jest dla mojej rodziny istotne.
Cala reszta, to jak Ona mnie traktuje itd. jest nie istotna.


Pomyśl przez chwilę, co zrobiłby na Twoim miejscu Jezus?
Czy poszedłby na kompromis, poślubiając niewierną pogankę?
Czy lepiej zaskarbiać sobie *tylko chwile* szczęścia, decydując się
na pasmo koszmarnych problemów np. podczas prób wychowania dzieci na
sług Boga wbrew woli niewierzącej, czy raczej wybrać sobie za
towarzyszkę życia osobę kochającą Boga i wielbiącą Go w zgodzie z
To... Twoją rodziną?

Odmowa związku z tą kobietą spodoba się Bogu - niech to będzie
ofiara na rzecz czystości wielbienia - i zaskarbisz sobie skarb w
niebie.
    Oczywiście zakładając, że inwestujesz w dobrego Boga :)P


Ten wątek jest jednocześnie śmieszny i żałosny
    {
    czekam teraz na 'argumenty' w rodzaju: 'a mamusia ma słabe serce
    i nie przeżyje mojej odmowy, a tatuś ma w rodzinie 4 księży i jest
    kuzynem Ratzingera - no i będzie wstyd'.
    },
zatem uważam, że albo zawyżasz swój wiek (ale zwykłem zakładać
prawdomówność piszących na newsy z problemem), albo zwykła cipka
jesteś [oj, znów mi się wymknęło, przepraszam, chciałem napisać:
słaba jednostka o braku asertywności i siły przebicia].

--
Cieszę się, że i moja kobieta, i ja, mamy większe jaja niż Ty* smile
*) [uprzedzając] to wcale nie oznacza, że jestem homoseksualistą :>                   

29

Odp: Problem rodzinny

                    Z. Boczek napisał(a):

Czy poszedłby na kompromis, poślubiając niewierną pogankę?


W tym co wyzej napisales, wyczuwam pogarde dla Niej, tylko dlatego, ze
nie nalezy do kosciola. Rownie dobrze ja moge Cie nazwac wierzacym
baranem, jednym z trzody w stajni Pana.

Czy lepiej zaskarbiać sobie *tylko chwile* szczęścia, decydując się
na pasmo koszmarnych problemów np. podczas prób wychowania dzieci na
sług Boga wbrew woli niewierzącej, czy raczej wybrać sobie za
towarzyszkę życia osobę kochającą Boga i wielbiącą Go w zgodzie z
To... Twoją rodziną?

Odmowa związku z tą kobietą spodoba się Bogu - niech to będzie
ofiara na rzecz czystości wielbienia - i zaskarbisz sobie skarb w
niebie.
    Oczywiście zakładając, że inwestujesz w dobrego Boga :)P


Zalozenie jest nie sluszne. Dam dzieciom wybor i to bedzie zalezalo od
nich co zrobia. Ja osobiscie mam dosyc kosciola, ksiezy pedofilow,
zakonnic ze spiralkami, pieprzenia o grzechu antyknocepcji, a potem
braniu wiecej kasy za slub, gdy kobieta jest juz w ciazy, udowadnianiu,
ze sex po slubie jest lepszy, bo jaki by nie byl i tak bedac dobrym
katolikiem nie zmienisz partnera, udowadnianu, ze wszystko co dobre jest
przez Boga, a wszystko co zle jest dlateg ze "Bog tak chcial". Nie
potrzebuje tlustych ksiezy, jezdzacych swoimi wypasionymi furami
kupionymi za kase stada baranow w mocherowych beretach, do tego
wyciagnieta lapa po kase za cokolwiek. Wszystko to nie jest mi potrzebne
do zycia. Wole dac 10 zl dla zebraka pod kosciolem, niz te same 10zl dla
ksiedza na jaki tam cel by nie zbieral.

PS. Jezeli ktos ma zamiar powiedzec, ze kasa z ofiary zbierana na jakis
cel trafia tam w calosci to niech sobie dalej w to wierzy. Przez lat
bycia ministrantem widzialem rozne komedie.
Pozdrawiam
TomaszB                   

30

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik idiom napisał:

Nawiasem mówiąc, jeśli zdarzy się sytuacja, że moi rodzice będą skazani na
moją pomoc (co nie jest wykluczone, w przyszłości) również nie wyobrażam
sobie, że wypełniając jakieś obowiązki względem nich, rościłabym sobie z
tego tytułu prawo do wtrącania się w ich życie.


Nie zarzekaj się.
W mojej rodzinie niedawno tak się zdarzyło, że mama przejęła opiekę nad
dziadkiem po wylewie.  Pierwsze co się stało, to totalny konflikt z
babcią sad Jedna jedno, gduga drugie. Tragedia sad Owszem - są granice
niewpieprzania się, ale jak zostają przekroczone, to nie sposób się nie
wpieprzyć.

Eulalka                   

31

Odp: Problem rodzinny

                    duszołap napisał(a):

Ale są ludzie, którzy nie tylko sobie to wyobrażają, ale nawet
wprowadzają w życie, i rodzice Tomka najwyraźniej do takich należą. Nie
sądzę, żeby dowiedział się o tym 'wczoraj', toteż nie bardzo rozumiem,
po co im w ogóle powiedział o tym, że sobie ateistkę znalazł. Skoro ona
mieszka w innym mieście, wspólne układanie sobie życia planują
najwcześniej za rok, kiedy ona skończy studia -- mógł sobie darować ten
temat. A biorąc pod uwagę tekst: "jak tylko uda nam sie dotrwac w tym
zwiazku do tej pory", wskazujący, że to układanie życia nie jest jeszcze
na 100% pewne, tym bardziej powinien był to pominąć. A skoro już
powiedział i zobaczył, jaki odniosło to skutek, to teraz musi wybrać:
albo wygodne życie u rodziny, albo niepewna przyszłość z dziewczyną.


Niestety to nie ja zaczalem ten temat, tylko moja mama. Przez pierwsze
pol roku mowilem, ze nie wiem. Ale po kolejnej wizycie u Moniki, tak na
mnie naskoczyla, ze jej powiedzialem.
Zgadzam sie, ze czas sie wyprowadzic. Wole mieszkac sam, mnie wygodnie.
Od pory napisania tamtego postu minelo juz troszke czasu i dzieki Waszym
wypowiedziom zmienilem podejscie zarowno do przyszlosci mojej i Moniki,
jak i spraw zwiazanych z moja rodzina.
Dziekuje.
Pozdrawiam
TomaszB                   

32

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik "Eulalka" <xxxx@xx.xx> napisał w wiadomości
news:d4gts9$p69$1@theone.laczpol.net.pl...

Nie zarzekaj się.


W sumie masz rację...

Zatem nie zarzekam się, ale nie wyobrażam sobie takiej sytuacji (choć wiem,
że zycie może moją wyobraźnię przekroczyć )


pozdr

Monika                   

33

Odp: Problem rodzinny

                    TomaszB:

Tu wlasnie pojawia sie kolejny problem. Ona nie jest z Polski, apracy
bedziemy szukac na poczatku gdzies na wysach Brytyjskich i rodzina wie,
ze mam taki plan.


Hm. to może jej ateizm jej tylko pretekstem dla Twojej rodziny, a chodzi
tak naprawdę o to, że masz zamiar opuścić rodziców, a nie - jak Bóg
przykazał - opiekować się nimi?...
(ironia zamierzona)

Ciebie i Monikę dzieli sporo, a do tego jeszcze masz zamiar wyjechać.
Nie dość, że dziewczyna wspiera niejako Twoją niechęć do wiary, to
jeszcze "odciągnie" Cię od rodziców (Twój wyjazd).
Naprawdę dziwisz się Rodzicom?...
A może pod płaszczykiem niechęci do Niej kryje się też strach, że Ci sie
nie uda, że spotka Cię coś złego, że Cię nie będzie na co dzień z nimi.

A może coś w kierunku, że będziesz po wyjeździe często przyjeżdżał, że
macie zamiar ich do siebie zapraszać, jak już staniecie na nogi, że
bardzo docenisz w przyszłości pomoc dziadków przy uczeniu Twoich dzieci
polskiego, że może Twoja Mama będzie mogła nauczyć Monikę typowych
polskich potraw, a Tata pokazać, jacy są prawdziwi polscy dżentelmeni,
że przyda Ci się pomoc Taty w planowaniu waszego mieszkania (cokolwiek)?
Że zdecydowanie nie chciałbyś z nimi zrywać kontaktów, wręcz przeciwnie.
  Obecnie jest GG, skype etc. - my np. z naszymi rodzicami rozmawiamy
codziennie, mimo paru tysięcy kilometrów odległości.

Nie twierdzę, że robią dobrze. Ale szanse na zmianę ich charakterów IMHO
są niezbyt duże - warto więc powalczyć o to, by zminimalizować straty.
Ale to IMHO.

--
Pozdrawiam ciepło,
Magda
         JID: magic na jabberpl.org
== Cały świat w zasięgu wirtualnej ręki ==                   

34

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik "TomaszB" <bresio_spam_won@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:d4gjj7$ave$1@inews.gazeta.pl...

To jest dosc trudne, kosztowne nie tak bardzo. Bilet turystyczny, to
tylko 50 zl, ale 16 godzin w pociagu to nie takie przyjemne. Taanie
linie lotnicze ida z pomoca, ale bilet to tez jakies 250 zl.


Wiec jak Ta Wasza miłość się rozwija, przez net ?


W tygodniu też zacznij brać urlopy i zacznij chodzić na rozmowy
kwalifikacyjne.

Mieszkam w Bialymstoku, gdzie nic sie nie rozwija. Pracuje w firmie,
ktora powstala kolo 1990 roku i ktora do tej pory nie upadla, wiec moge
powiedziec, ze mam szczescie, ze wogole pracuje. Zdobywam doswiadczenie
a to chyba tez jest wazne.


Niektóre firmy całkiem dobrze tam się rozwijają.

Zamiast tracić czas na rozmowy inwestuj w siebie - ucz się czegoś co
myślisz
że Ci się przyda,
może jakiś kurs językowy albo studia podyplomowe.

Angielski jest w miare opanowany, tak sie dogaduje z Monika.


myślę że tego nigdy dość

Jak Twoja rodzinka zobaczy że nie żartujesz sama zmieni zdanie, bo
pewnie
tak samo jak Ty od nich
oni są uzależnieni od Ciebie.

Masz racje, sa. Ojciec juz zapomnial, ze jest facetem i zw to on
powinien dbac o dom. O ile zrobi cos w ogrodku od czasu do czasu, to
zeby zrobic cos w domu to juz trzeba wzywac fachowca. Kiedys byl inny,
teraz sie rozleniwil.


Nie rozumiem co ma postawa Twego ojca wobec prac domowych do uzależnienia od
Ciebie.
Swoją drogą to największym kłopotem facetów w Polsce jest nieumiętność
przyznania się do tego
że czegoś nie umie zrobić. Co skutkuje tym że albo coś rozpaprze i zostawi
albo wogole nikogo nie wezwie bo sam potrafi i nic nie robi.

Jeszcze jedna uwaga wspólne mieszkania z rodzicami &nbsp;po Waszym ślubie,
skonczy się rozwodem, więc jeśli kochasz działaj.

Wspolne mieszkanie po slubie jest czyms, co jest tak samo prawdopodobne
jak ttrafienie w totka 6, trzy razy pod rzad. Chce z nia zamieszkac
przed slubem.


Gdzie ?
U Was w domu ?

W innym poście piszesz że chcesz pracować w UK, co zrobiłeś aby tego dokonać
?

Jacek                   

35

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik "TomaszB" <bresio_spam_won@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:d4gtf9$rs0$1@inews.gazeta.pl...

Ja osobiscie mam dosyc kosciola, ksiezy pedofilow,
zakonnic ze spiralkami, pieprzenia o grzechu antyknocepcji, a potem
braniu wiecej kasy za slub, gdy kobieta jest juz w ciazy, udowadnianiu,
ze sex po slubie jest lepszy, bo jaki by nie byl i tak bedac dobrym
katolikiem nie zmienisz partnera, udowadnianu, ze wszystko co dobre jest
przez Boga, a wszystko co zle jest dlateg ze "Bog tak chcial".


Współczuje Ci, naprawdę masz problem.

Nie
potrzebuje tlustych ksiezy, jezdzacych swoimi wypasionymi furami
kupionymi za kase stada baranow w mocherowych beretach,


A w moherowych moga być?

do tego
wyciagnieta lapa po kase za cokolwiek. Wszystko to nie jest mi potrzebne
do zycia. Wole dac 10 zl dla zebraka pod kosciolem, niz te same 10zl dla
ksiedza na jaki tam cel by nie zbieral.


Generalizujesz i tak naprawdę pokazujesz się jako mały chłopczyk, któremu
mamusia każe być ministrantem, a on podpala papieroska.

Człowieku masz 25 lat, jesteś dorosły, więc nie musisz popadać z jednej
skrajności w skrajność.

Cioci w moherowym berecie powiedz, że nie będziesz chodził do kościoła i
już, nie musisz do tego budowac jakieś
teorii i uzasadniać swoją decyzję wypisując stek bzdur.

Jacek                   

36

Odp: Problem rodzinny

                    Jestem trochę starszy, ale nie chcę nikogo pouczać.
Mimo to przyjmij kilka rad.
1. w kościele można wiąć ślub z przysięgą jednej strony - to może
usatysfakcjonować twoją rodzinę, a tobie zapewnić spokój sumienia,
2. i tak musicie odpowiedzieć sobie ( prędzej czy później ) jak wychowacie
dzieci, np: czy będą chodziły na religię, czy pójdą do komunii - mozna ten
problem odsunąć, ale i tak wypłynie. Ważne by podstawą była miłość do
dzieci, a nie stawianie na swoim
3. rodzinie powiedz: "co Bóg złączył..."

Użytkownik "TomaszB" <bresio_spam_won@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:d48rdo$sdr$1@inews.gazeta.pl...

Problem mam, a to grupa rodzinna wiec napisze, bo to problem z rodzina.

Zaczne od tego, ze mam 25 lat i ciagle mieszkam z rodzina. Mam tu dobre
warunki, pracuje, wiec nie na garnuszku rodzicow, ale to nie o tym.

We wrzesniu tamtego roku poznalem dziewczyne, po tym jak poprzedni 4 letni
zwiazek sie rozpadl, a wlasciwie umarl smiercia naturalna na poczatku
wakacji. Wszystko bylo spoko, super sie dogadywalismy, sedzalismy cale
dnie ze soba, takie rozowe szkielka na oczach itp.

Przedstawilem ja rodzinie i jakis czas pozniej zostalem stracony z mojego
szczesliwego lotu, rozowe szkielka zerwano mi sila. Problemem okazalo sie
to, ze Ona nie jest ochrzczona i tylko to jest dla mojej rodziny istotne.
Cala reszta, to jak Ona mnie traktuje itd. jest nie istotna.

Ktos powie, ze moge sie wyprowadzic i olac rodzine, tyle ze tam gdzie ona
mieszka mam male szanse znalezienia pracy. Czekam na to, az skonczy studia
(to juz w tym roku) i wtedy gdzies pojedziemy, jak tylko uda nam sie
dotrwac w tym zwiazku do tej pory. Przy kazdej okazji dostaje pouczenia w
stylu "zycie z Bogiem jest latwiejsze" itp. i zaczyna mnie to tak dolowac,
ze nie wiem co mam zrobic.

Chce byc z nia, nie mialem wczesniej dziewczyny z ktora czulbym sie tak
dobrze, z ktora bylo by tak fajnie, ktorej moglbym tyle dac i ktora dawala
by mi tyle ile Ona mi daje. Z drugiej strony rodzina, ktora naciska coraz
bardziej pytaniami: "jak beda wychowane dzieci" i odpowiedz w stylu "na
uczciwych ludzi" jest nie tym czego sie spodziewaja.

Ciagle przekonuja minie, ze bedzie lepiej jak sie z nia rozstane, tylko
nie wiem dla kogo ma byc to lepiej. Chyba tylko dla nich, pokolenia dla
ktorego kosciol kojazyl sie z walka z komuna.

Wszytko to jakies porypane, ma ktos jakies propozycje. Na to zeby isc na
tory poczekac na pociag sam juz wpadlem, ale to nie jest wyjscie
optymalne.
Pozdrawiam
TomaszB

                   

37

Odp: Problem rodzinny

                    idiom <idiomka@wp.pl> napisał(a):

Użytkownik "Kasia " <mopek81@WYTNIJ.gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:d4ejj6$qmp$1@inews.gazeta.pl...
nie sluchaj jej Tomek, to ze lubie sobie czasem pozartowac to fakt,


ROTFL

mamy nowy synonim kłamstwa - "żart" big_smile


nie wmawiaj mi czegos co nie jest prawda.

EOT

Monika

P.s. Ewentualnie, gdyby przyszło ci do głowy w reakcji na moje zdanie
zbluzgać mnie - od razu informuję, że kompletnie mi dynda, jakich słów
uzyjesz pod moim adresem


droga Moniko od razu zakladasz najlepsze, trzeba zasluzyc na moje bluzganie.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/                   

38

Odp: Problem rodzinny

                    Jacek wrote:

To jest dosc trudne, kosztowne nie tak bardzo. Bilet turystyczny, to
tylko 50 zl, ale 16 godzin w pociagu to nie takie przyjemne. Taanie
linie lotnicze ida z pomoca, ale bilet to tez jakies 250 zl.


Wiec jak Ta Wasza miłość się rozwija, przez net ?


A co Cie tak dziwi ? Mysle, ze w obecnych czasach to calkiem normalne
zjawisko. Owszem, kiedys ludzie zenili sie w tej samej wiosce, no ale
swiat sie jednak zmienia...

D.
--
Koniec kazdego nurkowania to sytuacja awaryjna. |
Inaczej kto by chcial wychodzic z wody ?        | &copy; Konrad Dubiel                   

39

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik "TomaszB" <bresio_spam_won@gazeta.pl> napisał:


We wrzesniu tamtego roku poznalem dziewczyne, po tym jak poprzedni 4 letni
zwiazek sie rozpadl, a wlasciwie umarl smiercia naturalna na poczatku
wakacji. Wszystko bylo spoko, super sie dogadywalismy, sedzalismy cale
dnie ze soba, takie rozowe szkielka na oczach itp.


Halo, tu Ziemia. Od września minęło 7 miesięcy.

Przy kazdej okazji dostaje pouczenia w stylu "zycie z Bogiem jest
latwiejsze" itp.


Bo życie z Bogiem jest łatwiejsze. IMHO tutaj akurat rodzice mają
przypadkiem rację.

Chce byc z nia, nie mialem wczesniej dziewczyny z ktora czulbym sie tak
dobrze, z ktora bylo by tak fajnie, ktorej moglbym tyle dac i ktora dawala
by mi tyle ile Ona mi daje.


Zobaczymy, ile będzie Ci dawała za 4 lata.


Wszytko to jakies porypane, ma ktos jakies propozycje. Na to zeby isc na
tory poczekac na pociag sam juz wpadlem, ale to nie jest wyjscie
optymalne.


Dać sobie na wstrzymanie, otrzeźwieć i wtedy dopiero myśleć o spędzeniu z
kimś
reszty życia. Pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł.



        ch.

--
/*    Suddenly I stop
  But I know it's too late
    I'm lost in a forest
        All alone          */                   

40

Odp: Problem rodzinny

                    LPoD wrote:

Przy kazdej okazji dostaje pouczenia w stylu "zycie z Bogiem jest
latwiejsze" itp.

Bo życie z Bogiem jest łatwiejsze. IMHO tutaj akurat rodzice mają
przypadkiem rację.


Łatwiejsze od ..? Że niby jak się zwiąże z ateistką, to kłody pod nogi?
Nie przesadzasz aby? :>

Chce byc z nia, nie mialem wczesniej dziewczyny z ktora czulbym sie
tak dobrze, z ktora bylo by tak fajnie, ktorej moglbym tyle dac i
ktora dawala by mi tyle ile Ona mi daje.

Zobaczymy, ile będzie Ci dawała za 4 lata.


A ile on jej? Prawo zachowania materii działa też w związkach: ile
włożysz, tyle wyciągniesz.


--dusz.                   

41

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik "duszołap" <ginger@isp.wytnij.pl> napisał w wiadomości
news:2DA8AA784D386E48A4090BA3B1647E1002A946F4@jplwant003.jasien.net...
LPoD wrote:



Chce byc z nia, nie mialem wczesniej dziewczyny z ktora czulbym sie tak
dobrze, z ktora bylo by tak fajnie, ktorej moglbym tyle dac i ktora
dawala by mi tyle ile Ona mi daje.

Zobaczymy, ile będzie Ci dawała za 4 lata.

A ile on jej? Prawo zachowania materii działa też w związkach: ile włożysz,
tyle wyciągniesz.


Iiiiii tam.... nie słyszałaś o przypadkach przeinwestowania?

Margola                   

42

Odp: Problem rodzinny

                    Margola wrote:

Prawo zachowania materii działa też w związkach: ile włożysz,
tyle wyciągniesz.

Iiiiii tam.... nie słyszałaś o przypadkach przeinwestowania?


Słyszałam o związkach, w które nie warto wkładać. wink


--dusz.                   

43

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik "duszołap" <ginger@isp.wytnij.pl> napisał w wiadomości
news:2DA8AA784D386E48A4090BA3B1647E1002A94D04@jplwant003.jasien.net...
Margola wrote:

Prawo zachowania materii działa też w związkach: ile włożysz, tyle
wyciągniesz.

Iiiiii tam.... nie słyszałaś o przypadkach przeinwestowania?

Słyszałam o związkach, w które nie warto wkładać. wink


O, popatrz... jest jakaś lista? Najlepiej w internecie, żebym mogła wiedzieć
z góry, nie ruszając się zza biurka wink

Margola                   

44

Odp: Problem rodzinny

                    TomaszB napisał(a):<ciach>

Miałem się nie odzywać ale nie mogę sie opanować od słów krytyki, tak
krytyki wobec Ciebie. Co sobą reprezentujesz, szukasz usprawiedliwienia,
że się oddalasz od ukochanej, bo rodzice... Daruje sobie nie potrafisz
wziąść sprwy w swoje ręce, nikt ci nie karze od razu mieszkac z ukochaną
ale sprawdz się jako dorosły i zamieszkaj sam i nie mów (tłumacz), że to
niemożliwe. Ja tak zrobiłem, fakt wymaga wielu wyżeczeń i mnóstwo pracy
ale teraz jestem bardzo szczęśliwym czlowiekiem. Różnica była taka, że
ja wyprowadziłem się z domu bo chciałem być samodzielny. Powodem nie
była kobieta. Ciężki krok ale potem możesz być z siebie dumny. Jest
jeszcze jeden plus, wiesz już mniej więcej czy będziesz w stanie
zapewnić rodzinie byt przy cieżkich chwilach. I postaraj sie to odebrać
jako konstruktywną krytykę. Bierz życie w swoje ręce i żyj.

Pozdrawiam Gabriel                   

45

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik "duszołap" <ginger@isp.wytnij.pl> napisał w wiadomości
news:2DA8AA784D386E48A4090BA3B1647E1002A946F4@jplwant003.jasien.net...

Łatwiejsze od ..? Że niby jak się zwiąże z ateistką, to kłody pod nogi?
Nie przesadzasz aby? :


Wiesz, jak ktoś wierzy, to się nie zastanawia wink Jak się zastanawia, to ma
trudniejsze życie wink Łatwiej jest dać się prowadzić, mieć przewodników... wink

pozdr


Monika (ta, co woli mieć trudniejsze wink )                   

46

Odp: Problem rodzinny

                    o, qrcze, znowu napisałam z firmowego!

A mama mówiła, żeby w pracy nie zajmować się pierdołami wink

pozdr

Monika/idiom                   

47

Odp: Problem rodzinny

                    Użytkownik "duszołap" <ginger@isp.wytnij.pl> napisał:


Bo życie z Bogiem jest łatwiejsze. IMHO tutaj akurat rodzice mają
przypadkiem rację.

Łatwiejsze od ..?


Od życia bez Boga. smile

Że niby jak się zwiąże z ateistką, to kłody pod nogi? Nie przesadzasz aby?
:


Nie o to mi chodziło.
Życie z Bogiem jest łatwiejsze, tak ogólnie. IMHO. I nie chodzi tu o
prowadzenie za rączkę, raczej o stały, niezmienny układ odniesienia. Ale mam
wrażenie, że to temat nie na tę grupę...

Zobaczymy, ile będzie Ci dawała za 4 lata.

A ile on jej? Prawo zachowania materii działa też w związkach:


Tak? Znaczy, że jak jedno przytyje, to drugie schudnie? wink

ile włożysz, tyle wyciągniesz.


OK. Zobaczymy, ile będą sobie dawali ( i wkładali ;>) za 4 lata.
Lepiej?



         ch.

--
/* I will not praise the times we had
    And won't deny that I feel sad
   The silence speaks for you and me
         While we're dancing      */                   

48

Odp: Problem rodzinny

                   

Zalozenie jest nie sluszne. Dam dzieciom wybor i to bedzie zalezalo od
nich co zrobia. Ja osobiscie mam dosyc kosciola, ksiezy pedofilow,


sory ale to najgorszy wybór dla chrześcijanina,. O ile jeszcze sie za niego
uważasz.
Równie dobrze możesz przyjac że wychowasz ateistów, czyli nie zamierzasz
ochrzcic dzieci.
Bo chrzest jest aktem przyjęcia obowiązku odpowiedniego wychowania.
Widze tu problem jaki opisała Dorota - odpowiedzi na wazne pytania:, kim
jesteś, w co wierzysz, co zrobicie razem.
Mi też wiele rzeczy się nie podoba, ale nie zrezygnowałem z Koscioła. Wiara
bez praktykowania jest łatwa do utracenia.

Wspolne mieszkanie po slubie jest czyms, co jest tak samo prawdopodobne
jak ttrafienie w totka 6, trzy razy pod rzad. Chce z nia zamieszkac


przed slubem.

Nie rozumiem - po ślubie sie nie da, wiec nie chcesz ślubu ?
Co do tematu mieszkania: jeśli nie stać cię na wynajęcie mieszkania teraz,
jak wyobrażasz sobie to po ślubie?
Wiele osób uważa, że kawaler 25 lat powinien mieszkać sam. Ja myśle, że to
opcja jaką warto rozpatrzyć nie oglądając się na rodzinę, ale nie jest to
koniecznosć. Ważne jest jednak, by dopracować się pozycji dającej taka
możliwość, czyli niezależność.                   

49

Odp: Problem rodzinny

                   

Moje podejscie do kosciola, bo tylko o to sie toczy caly spor. Rodzina nie
potrafi zrozumiec, ze odsunalem sie od kosciola jakis czas temu, na dlugo
przed tym, zanim poznalem Monike, a teraz za kazdym razem mowia, ze to Ona
mnie od kosciola odciagnela.


szkoda że nie dałeś im tego do zrozumienia wcześniej.
BTW To w co wierzysz ?                   

50

Odp: Problem rodzinny

                    A czereśnie tego lata były słodkie, co poświadcza "LPoD"
<chaker@pfff.irc.pl.wytnij.pfff> mówiąc:

Bo życie z Bogiem jest łatwiejsze. IMHO tutaj akurat rodzice mają
przypadkiem rację.
Łatwiejsze od ..?

Od życia bez Boga. smile


Skąd wiesz?

Agnieszka
--
Proudly   (-.-------.- Folk Lore for the Masses -.--------.-)
Presents: ("Kobieta znacznie mniej odpowiada za to, co robi.)
GG:1584   ( Mężczyzna powinien się wstydzić." Jacek Kijewski)