26

Odp: Nasze b

Autor tłumaczenia „Archiwum Mitrochina”, Rafał Brzeski wyjaśnił, w jaki sposób Mitrochin objął posadę archiwisty w KGB. Otóż podczas zebrania partyjnego zadał krępujące dla otoczenia pytanie skierowane do Chruszczowa: „Gdzie był towarzysz Nikita Siergirejewicz w czasach stalinowskich i czy jego podpisy nie figurują na dokumentach kreujących politykę, za którą obwinia Stalina?”. Po tej przemowie Mitrochin, jak sam twierdzi, został "zesłany" do pracy w archiwach KGB.
Ostro na tę informacje zareagował Henryk Piecuch , autor takich książek jak Czas generałów, Tytani zbrodni, Syndrom tajnych służb... , który stwierdził, że po przeczytaniu Archiwum Mitrochina, prędzej jest w stanie uwierzyć w przygody Harry'ego Pottera niż w to, co opowiada sam Mitrochin. Gdyby pan Mitrochin, jako oficer operacyjny Pierwszego Zarządu, powiedział to co powiedział, to zamiast do archiwum trafiłby do psychuszki lub do Gułagu, i to tylko wtedy, gdyby miał szczęście. Bo gdyby miał mniej szczęścia, to trafiłby prosto do piachu (...). Podpadniętych oficerów w żadnym wypadku nie kierowano do archiwum.
Autor Czasu generałów przyznał, że zapoznał się jedynie z fragmentami książki dotyczącymi Polski, ale już na podstawie tego małego skrawka Archiwum... jest w stanie wyliczyć ponad setkę nieścisłości i „monumentalnych głupot”. Faktycznie, przytoczone przez Henryka Piecucha nieścisłości są wyjątkowo rażącymi błędami. Dla przykładu liczba ofiar Grudnia 70 została przez Mitrochina, który opierał się jakoby o dane KGB, zwiększona z ponad sześćdziesięciu , stan faktyczny , do blisko trzystu.
Główna teza, jaką postawił Henryk Piecuch przy okazji swojego komentarza do Archiwum Mitrochina, brzmi: to próba dezorganizacji pracy zachodnich służb specjalnych przez KGB. Zdaniem Piecucha dla nawet najlepiej działających służb specjalnych zajęcie się w jednej chwili pięćdziesięcioma obcymi agentami oznacza pracę, która zmusza do porzucenia dotychczasowych zadań, a przecież Archiwum Mitrochina ujawniło parę tysięcy takich agentów.
Zdaniem Piecucha ,nie jest to pierwsza książka, ani ostatnia będąca elementem szerokiej dezinformacji prowadzonej przez służby metasowieckie, a dziś rosyjskie. Czemu rosyjskie służby specjalne miały by prowadzić dezinformację? Na przykład po to by, ujawniając „martwych” agentów, mieć czas na dobre zamaskowanie tych, którzy działają w tej chwili.
Interesujący jest  inny fragment Archiwum Mitrochina. Otóż materiały opublikowane przez Mitrochina dotyczące wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej w roku 1941 są jakby żywcem przeniesione z oficjalnej prasy sowieckiej tamtych lat. Ani słowem nie wspomina Mitrochin o rewelacjach ujawnionych przez Wiktora Suworowa w Lodołamaczu, mówiących o przygotowaniach Stalina do... ataku na III Rzeszę! Akcja ta została uprzedzona przez Hitlera dosłownie o tygodnie Dziwnym wydaje się fakt, że Mitrochin nawet półgębkiem nie skomentował swego rodaka i współuciekiniera.
Przypomnijmy, że Suworow za publikację swoich książek na Zachodzie (najlepsze z nich to wspomniany Lodołamacz oraz Akwarium, które doczekało się nawet ekranizacji) został skazany zaocznie przez sowiecki sąd na karę śmierci, a wyroku tego nie anulowano po upadku ZSRR. (znalezione w sieci)


„W archiwum Mitrochina znajduja sie materialy, z ktorych wynika, ze SB probowalo zastraszyc Walese po internowaniu przez "przypominanie mu, iz placili mu oni pieniadze i otrzymywali od niego informacje". Natomiast gen. Czeslaw Kiszczak powiedzial KGB, ze Walesa byl skonfrontowany z jednym z jego rzekomych oficerow prowadzacych z SB, a rozmowe pomiedzy nimi nagrano na tasmie magnetofonowej. Po zwolnieniu Walesy z interowania w dzien po smierci Brezniewa, Kiszczak musial upewniac Pawlowa, ze ciagle dysponuje materialami mogacymi skompromitowac Walese”.
Wydaje mi się, że tę taśmę już kiedyś puszczano w TV. I co? I nic.

Co do rządu Olszewskiego zgadzam się z Tobą Neko.
Dla ścisłości, od dawna nie interesuję się polityką. Szkoda głowy.

Pozdrawiam

Thumbs up Thumbs down

27

Odp: Nasze b

Którzy wysyłają innych do walki w imie większych wartości nie idą w pierwszym szeregu.
Zwykle w ostatnim.

FideL kto Ci dał prawo mówic w imieniu innych?Chcesz coś powiedziec to się pod tym podpisz.Nie podpisuj się narodem Polski,bo twoje poglądy znacząco odbiegają od znanych mi przedstawicieli tego gatunku i nie życze sobie aby ktoś mówił innym o "moich" przekonaniach
jeżeli brakuje Mu własnego autorytetu.

Bog(u)dan(y)
Moje refleksje historyczne.

Istota,że więcecj chłapaczy niż działaczy.
Najbardziej zagożali bronią układu samousprawiedliwiając się.
Skutecznośc jest esencjonalna,a metoda była adekwatna.Taka jest i będzie istota rządzenia.
Jeżeli Ci się nie podoba obecny klimat polityczny to zmień warunki na takie,które będą predestynowały inne metody.Doświadczenie uczy,że mamy to co chcemy.Lub jak wolisz to na co sobie zapracujemy.
Należy pamiętac,że co 30 osoba była esbekiem.Więcej współpracowało lub "zostało złamanych".
Innymi słowy zgnębiono najbardziej odważnych ludzi lub ich wchłonięto jeżeli ich "odwaga" miała podłoże komformistyczne.W efekcie najlepiej dofinansowani są komformiści i manipulatorzy.Nie dziwi temu
powszechna akceptacja metody,na którą narzekasz.Bo jak wiadomo pieniądze pozwalają wołac "głośniej".
Tym samym zdyskredytowac,wydrwic i zagłuszyc poglądy antagonistyczne.


Może zaufasz chociaż swoim słową i dziecięcej logice.


Wierze,że czujesz się zawiedziony swoim doświadczeniem solidarnościowym.Mam wrażenie,że wśród byłych działaczy solidarnościowych panuje niedosyt.
Częśc z nich dostała "wygodne pensje/stanowiska/posadki" i zaczęła wołac jakby ciszej i bez przekonania.
Aby w końcu ograniczyc się do już bezpiecznych i stonowanych wypowiedzi krytykujących zgodnie z obowiązującą obecnie falą krytyki.Krytykujących,bo znających system od wewnątrz.Jednak bez determinacji aby zmienic coś,choc wiedzą,że jest patologicznie.
Pozwole sobie zapytac,jak to jest,że kiedyś mieli determinacje "obalic system",który sączył wiele lat toksyny do ich głów,a teraz brakuje siły przebicia aby wypromowac wartości,o które wcześniej walczyli?
Co ich powstrzymuje?Teraz powinno byc łatwiej...skoro tyle osiągęli...to na co narzekają?
Czy można jednak dopuścic do świadomości,że nie osiągnęli tego o co walczyli,a dali się wykiwac?


Moim zdaniem system ewoluował gdy zaawansowanie techniczne nie pozwalało już kontrolowac społeczeństwa starymi metodami.Napewno Solidarnośc była bardzo pomocna.
Cenie wkład jaki jednostki wniosły.Poświęcenie jakie było udziałem ludzi niszczonych przez system jest mi drogie.

Jednak wydaje mi się,że dotarliśmy do innej formy zniewolenia.Bardziej subtelnej.
Gdzie każdy może już napisac co chce.Ale nikt na to nie zwróci uwagi.Wartości są wypaczane.
Patriotyzm jest wyśmiewany.Trendy...Liczne wyrocznie popkultury,których poziom egoizmu
przerasta ich narcyzm i prymitywizm.Używając innego słowa zwierzęcyzm i gotowośc do wykonania wszelkich rozkazów.Czyli propagowania wszystkiego za co im się zapłaci.A sami chyba
wiemy,kto po "obaleniu" komunizmu dostał największe środki do płacenia.
Gdy jedni próbowali "oblac" system.Inni chcieli z niego wyjśc z jak największymi korzyściami materialnymi.
Przecież o to im od początku chodziło.Komunizm to tylko niewygodna etykietka,bo zmuszała do zachowania różnych idiotycznych paradoksów.A następnie przeprowadzono zmiane systemu na taki,który dał by odzwierciedlic pieniądze na władze.
Jednocześnie zachowując "konserwatyzm" prawa,podatków i warunków ekonomicznych.Aby zachowac układ pod możliwie wieloma aspektami.A reszta to kwestia czasu...Dzieci bogatych będą lepiej wkształcone,bedą miały lepszy kapitał na starcie...
Wszystkie układy dążą do równowagi ale mam subiektywne wrażenie,że nim ten układ się sam ustabilizuje to miną dekady.


Koniec historii...?




To zależy od was.
Ale pamiętajcie utopie nie są realne(ten,kto proponuje kolejną,nie chce dobra społeczeństwa,a jedynie władze dla siebie).
Rewolucje...każdy chyba wie,że nic dobrego w nich nie ma...





----------------------------------------------------------------
Najbardziej esencjonalne doświadczenie pokazuje,że jeżeli się wroga nie unicestwii.Nie wyrwie z ziemi wraz z korzeniami,to on po pewnym czasie powróci silniejszy niż wcześniej.Nikt,nigdy,nie zyskał na tego typu litości.
Można wygrac totalnie albo walczyc bez końca.Ciężar moralny totalnego zwycięstwa jest zawsze mniejszym kosztem niż powracająca walka.
Ale jak to kiedyś powiedziano,ludzie by dużo częściej walili się w palec,gdyby ból odczuwało się dopiero po godzinie.
Powiedziano też,że Polacy nie potrafią ukarac swoich zdrajców.
Oraz,że dla Polaków można coś zrobic ale z Polakami nie.

Thumbs up Thumbs down