776

Odp: Zabawa w trzy s

...bo był ponury...

smile

[b]Ten kto przestaje by

777

Odp: Zabawa w trzy s

a wilk szary

778

Odp: Zabawa w trzy s

przygruchał jakieś maszkary..

/pozdro cool   http://forum.faqman.nl/clipart/emailen_ico.gif http://forum.faqman.nl/clipart/homepage_ico.gif

Thumbs up Thumbs down

779

Odp: Zabawa w trzy s

przypominały stare mary

780

Odp: Zabawa w trzy s

...i wziął dary...

[b]Ten kto przestaje by

781

Odp: Zabawa w trzy s

schował do szpary

782

Odp: Zabawa w trzy s

...bo mu merdały...

wink

[b]Ten kto przestaje by

783

Odp: Zabawa w trzy s

te wypukłe gały

784

Odp: Zabawa w trzy s

siem laski posmialy..   http://www.alternatywa.info/images/popo/look_down.png

/pozdro cool   http://forum.faqman.nl/clipart/emailen_ico.gif http://forum.faqman.nl/clipart/homepage_ico.gif

Thumbs up Thumbs down

785

Odp: Zabawa w trzy s

aż brzuchy bolały

786

Odp: Zabawa w trzy s

KOCHANI, MAłA PROPOZYCJA -> TEMAT ZAMKNIEMY, OPOWIADANIE ZROBIłO SIE BARDZO CIEKAWE I BARDZO DłUGIE. PROPONUJę ZABWę KONTYNUOWAć W TEMACIE "ZABAWA W RZY SłOWA 2" 
Ufff.... pozbierane w całość - najpierw od Hestii:


01. Wczoraj rano mój sąsiad pobił kota kiedy ja własnie wyjrzalam przez okno i wtedy zagrzmiało. Mimo tego ubrałam krótką miniówkę i wystawiłam nogę przez moje duze okno. No i wtedy uderzyłam głową w pełen kubeł śmieci ktore rozsypaly się. Uniosła je w silne męskie dlonie ktore dotykala czule. Potem wyrzucila przez swoje lewe ramię i uderzyła nimi w tępego mięśniaka.

02. Wolajac przy tym "Niech zyje bal!" Tymczasem mięśniak zbladł nogi mu zadrżały Pal poruszył się. Niespokojnie zaczął wirować a wokol niego wirowała cała ziemia, on sam wirował mysląc sobie o czasie, kiedy byl zielnym liściem paproci i rozmnażał się w szybkim tempie jak ptak w cichej gęstwinie liści w przydrożnym zagajniku. Wiedział że świat

03. Jest bez barw i trzeba go zmienić ale chwilowo nie bo jest zajęty. Spojrzał w górę i ujrzał ją podobna do siebie taką bardzo piękną olsniewającą zapachem morza i blaskiem słońca o włosach błękitnych oczach koloru sardynkowego chwycił ją za tylną część ciała i delikatnie pogłaskał rudy ogonek wiewiórki puchaty i miły. Oczy miał załzawione

04. dlatego wzioł chusteczkę tak się wzruszył ale zaraz usmiechnal popatrzył na nią i dostał zawału zobaczyl dluuuuuuuuuuuuugi tunel zmierzał w stronę wyciągniętych kobiecych rąk delikatnych jak płatek róży bladej oświetlonej światłem księżyca. Ręce nieustannie machały do kobiety która stała nieopodal malując płot popatrzyła na niego i z zachwytem wycedziła spod wąsa: gdzie byłeś kochany? tęskniłam za Tobą pójdźmy na piwo

05. upijmy się miłością i piwem też. A potem bedziemy oddawac sie przyjemnosciom które i Tobie sprawią radość wielką i zapachniało miętą, miętą cię opamięta. I tak razem spędzili upojną noc pośród lejącego się letniego ciepłego deszczu oddali się rozkoszom jedząc świeżą sałatę popijając wodą niegazowaną zagryzajac ciepla paroweczka, a na deser truskawki w śmietanie. Po skończonym posiłku fiknąć dwa koziołki

06. I wyłożyć się z nogami wysoko piętami dotykając słońca ogladac sobie chmurki jedząc niebieskie migdały. Potem trzeba wstać nakarmić zwierzęta i pogłaskać je też żeby czuły się przez człowieka kochane a gdy już są zaopatrzone w to co im potrzebne jest do spędzenia kolejnego wspaniałego dnia. Potem sobie pojeździ na rowerze żeby kości się, się rozprostowały. Zrobi sobie masaż relaksacyjny

07. kręgosłup sobie odpocznie. Na twarz nałoży krem z żabich udek i zaśnie bedzie spał, spał i przyśni się jemu lub jej cos takiego co sprawi, że przypomni sobie swój byt i wszystko już bedzie już wiadome nagle zerwał się niespokojnie jak wiatr rzucając się do wyjścia ewakuacyjnego aby powrócic spowrotem na pierwszy poziom życia. Gdzie będzie trzeba pójdzie nawet dalej

08.  nawet w samej koszuli i skarpetkach aby dojsc do wielkiej czarnej nicości a tam zauważy małego zagubionego kotka całkiem samego i wyglądającego na niski przytuli go szybko zamknął oczy i szepnął na uszko uratuję z matrixa i zaciął sie żeby znowu spaść i złamał łapke w końcu wstał i otrzepał kolana poskładał złamana łapke i zdecydował się na powrót do

09. rzeczywistości nas otaczającej. Czy będzie jednak konytnuacja pieknej przygody. Rozejrzał się dookoła i sięgnął pamięcią że był tu jako mały chłopiec Bylem bardzo grzeczny ale pewnego dnia coś się skończyło lecz na szczęście zwyczajny zbieg okoliczności spowodował zmianę tego ku ,ojej uciesze

10. i zdziwieniu rówieśników odważyłem się więc sięgnąć w głąb odmętów mojej świadomości która odkrywała coraz to nowe wspomnienia które były jak smaganie konia biczem lub dotykiem motyla, który pozostawia to jak delikatną pieszczotę albo krwawy ślad jak pocałunek wampira. Nagle głośny trzask i oślepiający błysk a potem cisza i ta specyficzna woń spalonej gumy uświadomiła mi że opony nie pachną

11. zapach rozchodził się wokół całego ciała jedna głupia myśl, dlaczego jestem tutaj, pytanie bez odpowiedzi, ale nagle coś zaświtało w świadomości. Myśl ta była zagadką która wirowała, aż tu nagle przyszedł moment zmieniający wszystko, cały świat rozświetlił się w jednej sekundzie, ale coś zaniepokoiło uwagę. Spojrzałem w kierunku gwiazd jakby mówiących i jedna przemówiła głosem delikatnym jak pierwszy letni wiaterek

12. który lekko chłodzi po szczytach gór, zielonych dolinach, które wypełniwszy się deszczem opowiadały tajemniczą historię wyglądały jak lustra, albo jak kryształy nie miały piwa ani nawet coca-coli ani red bulla ani soku żurawinowego nie miał skrzydeł ale za to miał ogromną wyobraźnię oraz coś co przerażało wszystkich ludzi sprawiało, że był odtrącany i niechciany a z drugiej

13. miał bogate wnętrze wypełnione samymi dobrymi dobrymi chęciami. Ale pewna zadra w jego sercu psuła cała radość z nagłej pieknej myśli owianej tajemnicą ciszy była to myśl jak mogę pomóc zeby nie pomyslano że jestem jakiś dziwniejszy od innych od tych którzy wciaż mnie oceniaja złe zdanie mają i nic nie pamietaja. Zauwaz, ze któregoś dnia przyjdą a wtedy będzie

14. uciekać na drzewo szybciej niż myślisz znajdzie to czego całe życie szukał teraz miał szansę odebrać to od wrogów i przyjaciół chociaż pomyślał, że przyjaciół ma więcej i dlatego chciał zmniejszyć ich ilość pozostać z nimi do końca,gdy nadejdą ciężkie chwile albo zrobią coś by zginął smutek i szczęście przyszło ucieszył się, ale nagle zobaczył ją serce mu zabiło

15. lekko onieśmielony dotknął jej delikatnej dłoni delikatnie ją musnął ustami w skroń i sie zaczeło wspominanie dawnych lat nie mogliśmy nawet zakochać się wzajemnie ale obiecałem sobie że nadrobię zaległości będziemy już razem na wieki wieków albo jeszcze dłużej. Ona jest moją pozbierac zoledzie by poprawiły stan umysłu swoich wrogow, ktorzy dokuczali mu, i byli lekko nadasani gdy ich lekceważył

16. on jednakze wiedzial o tym co czeka go, jeśli powie jej,że przybył porwać ją do miejsca,gdzie już zawsze będą razem ale czy ale czy napewno porwanie powiedzie się? dłużej nie myślał żyć bez ukochanej i porwał ją i odpłynęli do krainy w której nie było Zła tylko same kościoły w każdym Fidel Chodząca Wieczna Dobroć rażąca gromami kpiarzy i doszli do

17. wniosku, że parzy ich język ludzki a szczególnie kobiecy umysł go zachwycał a nawet pociągał język, umysł, wdzięk cała była wspaniała jak każda kobieta ale przypominała mi moja stara kufajke która była pamiątką po poprzedniej kobiecie która odeszła, bo nie mogła patrzeć i uwierzyć, że mają jej dość więc milcząc, odeszła czym wszystkich zadowoliła wróci z tarczą żeby walczyć o

18. kawalek trawnika przed lepszy świat jutrzejszy ktory nie wart ani jednego promienia straconego na kogos kogo tak polubiła i z nim w piękne bezchmurne niebo slonkiem opite patrzyli razem jak wzleciała na skrzydłach z puchu czekoladowego owa tajemnicza postać bojąc się odezwać robila na drutach skarpety na zimę rękawiczki i czapusie

19. majtki i skarpetki w rozowe koleczka z malymi dzyndzolkami. W każdej skarpetce okno zamknęło się samo! Czyzby duch? mocny podmuch wiatru to byl jednak człowiek zwany kiedyś Maluszkiem Najmniejszym pomyslal: "paluszka mam wiekszego" ale to nic Zjem go na podwieczorek kiedy tylko szpinak zostanie z naleśników wczorajszych i słodkiego zimnego mleka prosto od krowy i świeżej maślanki prosto z mleczarni

20. i chudziutkiego serka po wspaniałej kolacji pomyślała o śniadaniu więc poszli do drugiego pokoju gdzie oglądali nowe lampy i zachwycali się ich delikatnym blaskiem który oświetlał pokój oraz ich twarze pełne natchnionego wyrazu bijącego z ich oczu. Podejdź tutaj - powiedziała - po czym młotkiem oraz śrubokrętem starym wkręć mi tą śrubkę od gitary bo tańczyć trzeba i śpiewać też a potem znów

kupiła sobie sukienke
na bal ktory
jest za rogiem
zamczyska stojącego na
siodmej gorze, za
trzema drzewami, które
obrodzily w tym roku
owocami - wszystkie robaczywe
ale robaki smaczne
samo pożywne białko
i 0% tłuszczu
pancerzyki można obgryźć
tylko najpierw ugotować
ale nóżki wyrzucić
do tego surówka
z żabich skrzydełek
zrobimy ladna lotnie
polecimy do gwiazd
Zbudujemy na nich
całą rzeszę hipermarketów
w ktorych bedziemy
"nie dla idiotów"
ale dla robaczkow
tych na przynete
wszystkie - z biedronki
albo z Auchan
ale unikniemy innych
klopotliwych robaczkow, gdyz
wchodzą między zęby.
i między nogi
wtedy nić dentystyczna
nic nie daje
wynaleziono tedy przyrzad
zwany wyciorem - pomaga
zrobiony z flaneli
bo flanela modna
i cieplo daje
w samotne noce
gdy ból, smutek
zagluszasz piwem Kozel
marzac o jedynej
dziewczynie z PRL-u
z kasztanowymi włosami
pod pachami i
na nogach, tez
jednak gładko wydepilowanej
Wszyscy wiedzą gdzie
ale ona zapomniala
i "grzywka" powstała
gdy juz wstala
to sie przewróciła
przydeptując kudłatość swą.
szukajac rownowagi zauwazyla
na ziemi leżące
małe niebieskie "coś"
z wielkimi oczami
ktore machalo ogonkiem
a piana toczyła
sie po podlodze
siejąc olbrzymie spustoszenie
wsrod dziurawych skarpetek
we wszystkich zakamarkach
zionoł przeraźliwym ogniem
sprite zazyl na
zgagę męczącą rano
bo impreza byla
suto zakrapiano - hej!
bardzo masakrycznie krwawa
byly: kaszanka i tatar
bo nadeszła zjawa
czyli zjawiskowa pieknosc
roniąca łzy niebieskie
gdyz kroila cebule
czujac dziwne bole
a krew się
polała z rozcietej
rozlala po podlodze
z rozcietej kaszanki
Pić ją zaczęły
zdziwione lekko kaczki
az sie wygiely
i piórkami zatrzepały
bo ich wnetrzności
i pękły pod
wrażeniem anielskiej muzyki.
która grała,kiedy
kaszanka w spiżarni
chodziła po stole
tańcząc z kiełbasą
zrobioną z człowieka
albo i nie
z jego nerek
wychodziły małe zielone
ufoludki z czułkami
śpiewając wesoło pieśń
o rozkładających się
na łopatki lemurach
"wyginam śmiało ciało"
tornado mnie wywialo   
i poszłem dalej
dla mnie mało
mało ale cóż
uciekam, boję się
że to tak
jak być powinno
zgodnie z prastarym
obyczajem dawnych przodkow
bo inaczej kara
ale kto by
pamietal o rytualach
za wódą wciąż
tęskniło przezroczyste serc
nonstop pijane do
bagna tanich braw
i uciech cielesnych
i skończył swój
ostatni zywiec, wiec
poszedł już do
sklepu za rogiem
jak forsę masz
i kupił żywca
trzy duże siaty
i na łące
cała w trawie
leżał na kocu
i marzył o
kolejnych puszkach piwa
które spowodują kolejny
nawrót wielkiego kaca
ale opamiętał sie
i poszedł zrobić
wielkie zamieszanie które
nie wszyscy obecni
potraktowali zbyt poważnie
bo nie chcieli
narzucać swego zdania
Spragnionym złotego trunku
z pianką na dwa palce
że było inaczej
lecz ślepy los
pokrzyżował mu plany
Załamał się. Walnął
ręką w stół
i rozpłakał się
Podrapał się po
miejscu gdzie światło
dochodzi tylko czasami
i uświadomił sobie
że troche przytył
ale to nic
bo dostrzegł również
w sobie wiele
pozytywów, przybyło mu
nie tylko ciała
ale też korzenia
spojżał na siebie
zbladł ze strachu
hemoroidy nie znikly
ale był szczęśliwy
bo nareszcie miał
widoki na przyszlosc
Wrócili starzy znajomi,
rozkręcili imprezę żeby
nikt z nudów
nie ulotnił się
i bawią dalej
jakby nigdy nic
Czyli mamy znowu
imreze na maxa
wszyscy już tańczą
wszyscy na stol!
a potem wężyk
rączki do góry
tańczę na stole
tuz przy bawole
bawoł mnie depta
ale trudno przeżyje
cielsko jego miękkie
i tańczymy dalej
nasze serca łączy
cepło jego oczu
jego futro pachnące
starym zleżałym piżmem
nie było wcale
aż tak ospale
jak się zdawało
Kręcił mną spiralę
jedna za drugą
a potem kankana
z podwiniętą spódnicą
Upadłam na podłogę
i wstać nie
mogłam, aż nagle
wpadł mi w
w oczy bardzo
przystojny pan Men
z długimi, czarnymi
włosami do ramion
w które miał
wklepane tone gelu
mogłam, krocze bolało
ale zacisnęłam zęby
lubieżnie wpierw mlaszcząc
bo ochotę miałam
na jego dotyk
i nie tylko
w końcu wstałam
grzywkę odgarnełam szybko
i dalej tylko
myślę o jednym
o tym, że
może jednak lepiej
dać sobie spokój
bo po co
ale ochota była
na to żeby
pójść z nim
tam gdzie jeszcze
nikt nie był
i poszliśmy pod
bardzo stary most
i tam zaczeło
nasze serca gorące
bić tak że
zwariował cały świat
a co za
tym szło, nasze
czy spotkały się
nad brzegiem modrego
lekko wzburzonego bajora
które śmierdziało niemiłosiernie
zgniłych jajek siarkowodorem
smród był obrzydliwy
więc wyniesli się by ogarnąć wzrokiem polanke, utkana z mgly naszych szybkich oddechów które to już spragnione są wiosny po zimie długiej by coś odżyło zielonego i dlugiego każdy chciał jak
najdłużej zachować w swoim własnym umyśle te chwile, które niestety były ulotne. Łapię je więc i staram pamiętać, koduję we fragmentach jak stary film  dobrej produkcji, odbieram na długich falach

http://www.cosgan.de/images/smilie/xmas/f034.gif

787

Odp: Zabawa w trzy s

ale nie kończy się już ten wspaniały niczym tlen dzień pełen radości z połamanych kości połamanych palców gdy  wlozyles miedzy drzwi ból był przerażający Jęk, ryk pomieszany wystraszyles dwa pawiany jednego osła, stado baranów, no i obficie owłosionych panów gapiących się nieopodal na wodospad, którego swobodny, pionowy spadek rozpościerał poziomy widok  na jeden z szlaków, który był szlakiem namiętnej miłości. kobiety i mężczyzny, których połączyło to co zawsze łączy... I poszli dalej gdzie rosna poziomki nad sadzawką w jasną, księżycową noc  szeptając do ucha refren Bogurodzicy i   wiersz Leśmiana, który pasował do tej nocy, ale ich czas sie konczyl  słońce powoli wstawało dzień zapowiadał sie  jednak równie ciekawie.
   Co przyniesie przyszłość tego nie wie  ani On tymbardziej  Poszli dalej, kiedy zza pleców wyłonił sie,ten który. miał wściekle zielone  dredy na glowie długości trzech stóp
i wolal kup!
a także drób!
więc go zamów!
dość zbędnych mów
bo tyle móch
czekało na brzóch
lecz tylko dwoch
z tych mu/óch
mialo badania pluc
Jeden głupi buc
że aż kuc
i wpadł na
pomysł taki,że
zrobi coś takiego
ale nic złego
troche moze polakierowanego
i takiego złotego
no i drogiego
ale trochę sztucznego
i nie pięknego
trochę jakby połamanego
ale z tego
nic nie wynikało
bo było mało
ciemnego świeżego kakao
bo wtedy bolało
przestać nie chciało
ale to dało
efekt, jak w makao
takie to było
ale sie zmyło
bo brudne było
to co goniło
aż się roiło
potem się zmyło
gdzies sie skrylo
i go wymyło
ale nie spaliło
i nie przybyło
tyle że zryło
trawe przy chodniku
była po byku
a może bzyku
szukalam w kurniku
słów bez kitu\
i fiku miku
bielizny bez liku
na małym stoliku
tuż przy flakoniku
wio! mój koniku!
I w uniku
przy wtórze krzyku
lipnego wyniku
tego całego wnyku
i małego triku
aby po palniku
poszło po trawniku
potem po guziku
i po surduciku
i przy palniku
stala ona wlasnie
ale troche jaśniej
niech mi dziś
już tylko ptyś
albo i miś
śni sie dziś
i jego pyś
a może ryś
zjawiłby się dziś
i wesoły miś
a może Krzyś
i tylko gdybyś
był choć dziś
tak jak wczora
do naszego wieczora
i była chora
oj boli głowa
nagle wylazła krowa
o niej mowa
będzie jak nowa
błyszcząca szafka bukowa
w środku sowa
taka ładna brązowa
i wódka luksusowa
oj jaka bombowa
i troche kolorowa
no i imprezowa
a jaka procentowa
to chyba urodzinowa
mieszkała Pani Burakowa
to była wdowa
po synu barona
teraz czyjaś żona ,

<CIąG DALSZY DODAM NIEDłUGO... BO JUż NIE MOGę>

http://www.cosgan.de/images/smilie/xmas/f034.gif